PUBLICYSTYKA

Co się dzieje w GSM?

Okres wakacyjny się już skończył, ale dla Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej nie był to czas letniej kanikuły. Można go przyrównać do pogody tego lata – były dni ze słońcem, popadało też trochę a nawet zagrzmiało. Tak i w Spółdzielni – były sukcesy, pojawiły się też niepowodzenia a było też i ostrzej.  Mówi o tym prezes GSM Gerard Weychert.

Witam Panie Prezesie. Działo się w Spółdzielni?


Gerard Weychert: Witam również serdecznie i chętnie podzielę się moimi spostrzeżeniami. Wskażę i porażki, i sukcesy, odniosę się do wydarzeń minionych miesięcy. Przede wszystkim jednak zacznę od jednego, dla mnie najważniejszego aspektu naszego życia. Zgodnie z wolą Walnego Zgromadzenia „Wyciszyć Konflikty, Zakończyć Wojenki”, przystąpiliśmy do normalnej pracy. Decyzje naszych członków potraktowaliśmy serio. Zaprzestaliśmy zajmować się tymi wiecznymi malkontentami. Praca od podstaw była naszym celem.

Niech takim właśnie przykładem pracy od podstaw stanie się ogłoszony przez Zarząd, wraz z Radą Nadzorczą, Konkurs na najładniejszy przyblokowy ogródek. Zaskoczyła nas bardzo duża, jak na pierwszy raz, liczba uczestników. Zgłoszono 28 ogródków. To wiele, tym bardziej, że nikt nie wiedział o jakie nagrody będzie toczony bój. Zarząd zainteresował sponsorów, Ci stanęli na wysokości zadania. Nagrody faktycznie przerosły oczekiwania uczestników. Zresztą ja sam byłem bardzo mile zaskoczony szczodrością fundatorów nagród. Konkurs wielostopniowy, z udziałem bezstronnego jury, z udziałem „czynnika społecznego” (G. Mosoń, J. Milbrant). Odsyłam do artykułu, który wcześniej zamieściliśmy na ten temat.. Powiem tylko jedno, że taki konkurs będzie realizowany przez nas cyklicznie każdego roku. Zakładamy wielką rywalizację, co wpłynie zapewne na poprawę estetyki naszych zasobów.

Zaczął Pan od „gołąbka pokoju”. A więc wreszcie koniec wojenek? Jakie efekty? To chyba bardzo interesujący temat dla członków GSM?

GW: Hmmm….. Nasza postawa okazała się jednostronnym aktem pokoju. Przez te miesiące nie prowokowaliśmy nikogo, niczym. Przez te miesiące cierpliwie pracowaliśmy u podstaw. Dla nas wezwanie do spokoju jest wskazaniem co i jak robić. Druga strona nie ma szacunku dla nikogo i niczego. Tu jest nasz największy problem. Kiedy my chcemy dać impuls do spokojnej realizacji programu, nie atakujemy, robimy swoje, to u naszych oponentów wywołuje podwójne działanie. Niestety spotykamy się w tym zakresie z brakiem ich szacunku dla wyników i ustaleń Walnego, brakiem szacunku dla naszego podejścia. Po prostu im bardziej my ustępujemy pola, tym większa furia oponentów. Doszło nawet do aktów zdziczenia, braku kultury, nawet do chamstwa. Doszło też do siłowego rozwiązywania swoich roszczeń. Ta sprawa jest w Prokuraturze, bo ucierpiał fizycznie (złamana ręka w wyniku aktu agresji) jeden z członków Rady Nadzorczej. Takich mamy oponentów. Nie mają siły argumentu i zaczynają używać argumentów siły. Muszą wygrać nie ważne w jaki sposób. My dalej zachowujemy spokój i umiar w naszym działaniu, ale widzimy tylko coraz większe rozjuszenie, coraz większą odwagą, coraz większą bezkarność. Niestety w obronie zdrowia i życia ludzi zastanawiamy się co dalej robić. Nie można dać się wiecznie bić, nie można nadstawiać drugiego policzka.  

Szok! Tak to Pan zostawi?

GW: Nie jestem malowanym prezesem, więc nie zostawię niewinnych ludzi przeciwko rozjuszonym   bandytom. Jak inaczej nazwać kogoś, kto używa siły fizycznej, czyli bije. Pewnie jeszcze w tym wywiadzie coś na podobne tematy powiem, bo „dzieje się” u nas wiele. Rozwiązania „siłowe” stały się „marką” naszych oponentów. I oczywiście niezliczona ilość zgłoszeń na policję, do prokuratury, do sądów. Chodzą już tam wszyscy, którzy nie są z nimi. Nawet donoszą na swoich kolegów, górników, a naszych członków. Przetrwamy i to.

Dla odmiany jakieś pozytywy? O takich tematach, aż strach rozmawiać, niech zajmuje się tym kto inny.

GW: Dobrze, chociaż trudno się powstrzymać w wielu kwestiach do których i tak wrócimy. Pozytywy są. „Białe Certyfikaty” to świadectwa potwierdzające zaoszczędzenie określonej ilości energii elektrycznej w wyniku realizacji inwestycji służących poprawie efektywności energetycznej. Dostaliśmy pozytywną decyzję o przyznaniu, założyliśmy rachunek maklerski, sprzedamy je na giełdzie towarowej i ok 200 tys. złotych zasili naszą nadwyżkę bilansową do podziału. To dodatkowe fundusze, o które warto było wystąpić.

Zarząd (nie bez problemów) przeforsował, również zmiany strukturalne w zatrudnieniu. Długo zastanawialiśmy się jak zmniejszyć koszty funkcjonowania w tym zakresie i przedstawiliśmy Radzie nasz projekt. Daje on 110 tys. złotych oszczędności na funduszu płac w GSM. Zmniejszamy zatrudnienie o dwie osoby i to kwota niebagatelna.

Mówił Pan o problemach w tym zakresie.

GW: Problem powstał jak zwykle w Radzie po stronie nieodpowiedzialnych. Wszelkie nasze propozycje bojkotują, mylą swoje kompetencje, nie są zainteresowani zmniejszaniem kosztów. Byle pod prąd. Zapewne ważne też są nazwiska, bo to już drugi projekt torpedowany przez te osoby. Wymienię w kolejności alfabetycznej, Gnaś, Koczy, Wyrwa. Mówią same za siebie. Dzięki ich totalnej obstrukcji straciliśmy już 26 tys. złotych na programie montażu wind. Zobaczymy jakie jeszcze projekty skierowane do członków zanegują. Jak tak dalej pójdzie ich „działalność” w RN, to będą wymierne setki tysięcy złotych strat, tylko z powodu „nie bo nie”.

Z drugiej strony słyszymy natomiast stek bzdur i pomówień. Zarzucają nam malwersacje, zarzucają przekręty, zarzucają ukrywanie danych. Konkretów zero kiedy pytamy o te malwersacje. „Mamy dokumenty, ale nie pokażemy”. To niech pokażą chociaż Prokuraturze, będzie spokój. Nie pokażą, bo nic nie zostało w GSM skradzione. Ważne, żeby stwarzać złą atmosferę.


Ponury obraz rzeczywistości. Przejdźmy do zmian w składzie Rady Nadzorczej.

GW: Stało się to co miało się stać. Zacznę od pana Kinasiewicza. Był zarzut przed Walnym o działania konkurencyjne. Wynikają one z prostych zapisów w Statucie naszej GSM jak i Spółki Skarbu Państwa, w której to został ten pan z „nadania „dobrej zmiany”), umieszczony. W trakcie obrad Walnego przekonał niektórych, że złożył rezygnację z uczestniczenia w tamtej RN. Pewnie tym zyskał wiele głosów osób, które w to uwierzyły. „Zapomniał” jednak dodać (czy nie celowo?), że właśnie został członkiem Rady Nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Kolejowej(przy okazji nadal nie jest wykreślony z poprzedniej RN firmy „VENUS”. Czyżby dwie synekury naraz?) Na czym polega konkurencyjność ? Otóż na tych samych działaniach obu Rad Nadzorczych i to w kluczowym zakresie zarządzania nieruchomościami. Nasz Statut jednoznacznie to określa. NIE WOLNO !!!. Fakt ten zgłosiła grupa ponad 50 członków naszej Spółdzielni i Rada nie ma w takim wypadku innego wyjścia jak zawiesić. Odwołał się od tej decyzji do Sądu i niech Sąd rozstrzyga, nie mamy co do tego wątpliwości. Gorzej, że ten pan cały czas, mimo zgłoszenia do sądu uzurpuje sobie prawo do zasiadania w RN GSM.  Oczywiście w pozwie dopomina się przede wszystkim o pieniądze za posiedzenia, z których jest wykluczony.

Druga zmiana to odwołanie z funkcji wiceprzewodniczącego RN. Znowu członkowie GSM inicjują i pokazują drzwi wyjściowe Janowi Wyrwie. Dosyć mają pomawiania innych, dosyć mają napięć, które tworzy i dosyć mają pozoranta na tym stanowisku. Cóż tu można dodać? Nic, mają rację. Szkoda słów na dalsze wyjaśnianie. Kto go zna wie, że to prawda.

Teraz trudne pytanie: Obrady Rady Nadzorczej we wrześniu zakończyły się totalną porażką. Nie ma co ukrywać, nie można czarować rzeczywistości. Obrady przerwane, program niezrealizowany. Tak będą się teraz odbywały posiedzenia Rady?

GW: Być może to nowe zasady obrad RN w naszej Spółdzielni, przynajmniej w mniemaniu części członków rady. Żeby zrozumieć co się stało trzeba posiedzieć wiele godzin przed komputerem, na portalach społecznościowych. Tam właśnie doszło do zjednoczenia interesów dwóch grup. Założyli strony internetowe, na których mienią się jakimiś oburzonymi lub zbawcami GSM. Do tego zawłaszczając, jak pani Gnaś, znak naszej spółdzielni do realizacji swojej prywatnej wojny. Skupili wokół siebie ludzi, którzy w większości nie mają nic wspólnego z GSM, ale głośno krzyczą. Dokonaliśmy analizy wpisów najbardziej aktywnych uczestników ich dyskusji i na 15 osób, tylko 4 są członkami GSM. Krzyczeć i nawoływać jednak każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej jak w piosence Stuhra. W taki właśnie sposób zwołali duże grono osób i pojawili się na posiedzeniu RN. Doszło do kuriozalnej sytuacji. Przewodniczący Rady nie miał kiedy się odezwać. Było jak na jarmarku konnym. „Woźnice i woźnicowe” nie przebierając w słowach na k…. i ch… dali upust swojej frustracji. Trwał ten jarmark dwie godziny i w końcu przewodniczący RN został nazwany chamem. Nie dziwię się, że przerwał obrady. I wyobraźcie sobie Państwo, że najważniejsze było kiedy zostaną wypłacone członkom RN diety, za udział w jarmarku. Przecież program nie został zrealizowany. Pytam, jakie diety i za co? Owszem, musieliśmy wypłacić, ale ostatni raz. Dostaliśmy właśnie informacje, że Sąd Rejestrowy uznał wszystkie zmiany do Statutu uchwalone na Walnym, za zgodne z prawem. Diety zaczną być różnicowane w zależności od udziału w Radach. Wrześniowa Rada byłaby bezpłatna.

Czy coś zrobiliście, żeby przeciwdziałać temu chociażby w Internecie?

GW: Tu trochę jesteśmy bezradni, ale nie do końca. Te portale mają swoje określone grono zwolenników, przeciwników też. Zmienić w tym względzie niewiele jesteśmy w stanie. Dlatego zdecydowaliśmy się na utworzenie naszej oficjalnej strony na Facebooku. Działa od 3 tygodni i zapraszamy do jej odwiedzania. Łatwo ją znaleźć na FB wpisując Górnicza Spółdzielnia Mieszkaniowa Jastrzębie-Zdrój. Ważne, że nie ekscytujemy się ilością polubień, cieszy nas natomiast coś zupełnie innego. Dzięki tej stronie dotarliśmy z naszymi informacjami do ok 6 tys. osób. Naprawdę imponująca ilość. To jednak rozwścieczyło naszych oponentów. Zgłaszają naszą stronę do moderatorów FB z chęcią jej zamknięcia. Nawet udało się im to i dwa dni byliśmy zablokowani. I to jest największy sukces oficjalnej strony GSM na Facebooku. Bardzo im przeszkadzamy w rozsiewaniu kłamstwa, nienawiści i sianiu niepokojów. Po prostu piszemy tam prawdę, która zdecydowanie odbiega od „ich prawdy”.

Dzisiejszy wywiad przeprowadzamy w przededniu kolejnego posiedzenia Rady Nadzorczej. Czas pokaże co się na nim wydarzy. Kiedy Państwo będziecie czytali tę gazetę zapewne na naszym portalu na FB będzie już relacja z posiedzenia. Do tego tematu wrócimy na Facebooku i na naszej stronie www.gsmjastrzebie.pl

Dziękuję bardzo czas do pracy codziennej. Pozdrawiam naszych normalnych członków i do miłego.

Dziękuję również.

GSM

DODAJ KOMENTARZ

KOMENTARZE