PUBLICYSTYKA

Kłania się Bareja

Uwiecznione przez obiektyw aparatu Stefana Stafina życie mieszkańców Jastrzębia-Zdroju jawi się jak zaklęte w fotoplastikonie scenki rodzajowe. Na pierwszym zdjęciu widzimy więc kilkuletniego chłopca, a w tle czteropiętrowy blok. Na kliku, może kilkunastu balkonach wietrzą się „ostentacyjnie” kołdry. Dzisiaj – obrazek na tyle rzadki, że wręcz egzotyczny. Wszystko to skąpane w słońcu, które zajęło „uprzywilejowane” miejsce na błękitnym niebie.

Druga fotografia wygląda jak żywcem wyjęta z serialu „Alternatywy 4.” „Uzbrojeni” w grabie mieszkańcy w czynie społecznym porządkują teren wokół swojego bloku. W środku zdjęcia młoda kobieta, która, wyjątkowo, dzierży w dłoniach szpadel. Jej twarz wygląda jakby obce jej było pojęcie „makijażu” lub, jak kto woli, „tapety”. Także jej dłonie sprawiają wrażenie delikatnych. Druga z kobiet uśmiecha się do obiektywu. „Ekscentryczną” scenografią dla tego uśmiechu jest zakopana po same gąsienice koparka.

Kto z nas nie huśtał się na... huśtawce? Albo kto nie brał udziału w „zaaranżowanych” naprędce zawodach w skoku z tejże? Młody człowiek wystrzelony jak z katapulty mógł beztrosko naigrywać się wówczas z praw grawitacji. Potem lądował w piaskownicy, ewentualnie niebezpiecznie blisko stojącej nieopodal ławki. Zresztą, trafiali się i tacy śmiałkowie, którzy pokonywali barierę dźwięku, kończąc swój spektakularny lot dokładnie na jastrzębskim ostrym dyżurze.

I znowu nasz młody bohater z pierwszego zdjęcia. W tle jastrzębianie – nieco zagubieni w tej jałowej, symetrycznej scenografii. Labirynt bloków na Małopolskiej (a może Beskidzkiej) sprawia wrażenie wyjętego z kontekstu. A może raczej przypomina pionierskie osadnictwo na Księżycu? Co by nie mówić, całe Jastrzębie wyglądało wtedy jak jeden żydowski kibuc.

I w końcu, na deser, fotografia, która z powodzeniem mogłaby pełnić rolę okazjonalnej widokówki. Co prawda kucyk sprawia wrażenie nieco znudzonego, a może zażenowanego, całą sytuacją, ale już młody człowiek pozuje do zdjęcia z iście „kowbojskim” zacięciem. Za jego plecami majaczy nieśmiało „Czarodziejska Góra”, czyli dziesięciopiętrowy blok. Jaka to ulica? Gdzie zostało zrobione zdjęcie? Odpowiedź na to pytanie pozostawiamy naszym Czytelnikom...

Ps. Fotografie pochodzą z prywatnych zbiorów Stefana Stafina

 

Adam

DODAJ KOMENTARZ

KOMENTARZE