PUBLICYSTYKA

Kto rozlicza prezydenta?

Kto powinien rozliczać prezydenta miasta? A jest za co. Bo to od niego lub niej głównie zależy funkcjonowanie miasta, rozwiązywanie problemów, jego rozwój i wychodzenie naprzeciw potrzebom mieszkańców. Obecnie prezydent wybierany jest wyborach samorządowych poprzez bezpośrednie głosowanie mieszkańców. Jego wybór jest niezależny od wyboru Rady Miasta. Czasem zdarza się, że prezydentem zostaje przedstawiciel jednej opcji, a większość w Radzie uzyskuje opcja całkowicie mu przeciwna. I różnie bywa wtedy ze współpracą.

Oczywiście są organy, które kontrolują prace samorządu ze strony formalnej. To na przykład nadzór prawny wojewody pilnujący zgodności jego działania z obowiązującym prawem, Samorządowe Kolegium Odwoławcze (SKO), rozstrzygające sporne sprawy czy Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) nadzorująca poprawność działań finansowych. Nie ma natomiast jasno określonego mechanizmu rozliczania prezydenta za jego praktyczną działalność, a więc za słuszność podejmowanych decyzji, spełniania zobowiązań wyborczych, sprawność organizacyjną i administracyjną, a przede wszystkim za podejmowanie i realizację konkretnych zadań. Nie chodzi tu o kontrolę formalno-prawno-finansową, do której są powołane odpowiednie organy i one powinny się nią zajmować, a rozliczanie konkretnych działań, takich jak, którą ulice remontować, gdzie poprawić oświetlenie, jakie zamierzenia dofinansować czy jak kontaktować się z mieszkańcami.

W maju tego roku Rada Miasta już drugi raz z rzędu nie udzieliła absolutorium prezydent Jastrzębia-Zdroju Annie Hetman. I od razu u podstaw legła różnica w interpretacji definicji i zrozumienia istoty absolutorium. Prezydent twierdzi, że absolutorium dotyczy wyłącznie skwitowania jej za wykonanie budżetu i poprawność działalności finansowej, za co uzyskała akceptację RIO i 6 z 8 komisji Rady Miasta (pozostałe 2 nie zajęły stanowiska) łącznie z pozytywną oceną Komisji Rewizyjnej. Rada przyjęła również bez głosów przeciwnych sprawozdanie finansowe i realizację budżetu. A więc skoro wszystko pod kątem formalno-prawnym jest poprawne to otrzymanie absolutorium powinno być automatyczne. Radni opozycyjni stoją na stanowisku, że absolutorium jest sposobem oceny przez Radę całokształtu działalności prezydenta, a jego nieudzielenie pewną formą votum nieufności dla niego i braku akceptacji jego działań. Prezydent uważa natomiast, że ocena jej praktycznej działalności należy do wyborców, którzy obdarzyli ją mandatem zaufania na całą kadencje i to oni będą ją rozliczać. W jastrzębskim samorządzie nie ma czegoś takiego jak votum nieufności, a brak absolutorium nie powoduje żadnych skutków ani prawnych, ani praktycznych.

Podczas sesji absolutoryjnej radni opozycyjni, głównie z klubu PiS, przedstawili prezydent Hetman szereg zarzutów. Był to więc brak właściwej współpracy z Radą Miasta, lekceważenie jej oczekiwań i zaleceń, złą politykę samorządu, niewłaściwe wykonywanie zadań, niepodejmowanie ważnych tematów, niewłaściwe i niegospodarne finansowanie zadań i niewystarczające pozyskiwanie funduszy zewnętrznych. Jako przykład podawali rewitalizację Ośrodka Wypoczynku Niedzielnego (OWN) przy ulicy Cieszyńskiej, którą przy braku odpowiedniego dofinansowania z zewnątrz prezydent zdecydowała rozpocząć ze środków miejskich. Prezydent i wspierający ją radni ripostowali, że jastrzębianie za długo oczekiwali na remont tego niegdyś popularnego ośrodka, żeby dalej czekać aż pojawią się inne środki.

Mimo stanowiska, że absolutorium to tylko skwitowanie działalności finansowej radni popierający prezydent Hetman wdali się w gorąca dyskusję, zaprzeczając zarzutom opozycji i wymieniając szereg jej sukcesów i zasług w prowadzeniu spraw miasta i zarzucając opozycji działanie wyłącznie z pobudek politycznych i negowanie za wszelką cenę, przy braku obiektywizmu i rzeczywistego zainteresowania interesem miasta.

Za budżetem miasta kryje się szereg bardzo wielu działań, bez których jego funkcjonowanie nie byłoby możliwe. To działania liczne i skomplikowane, od zadań podstawowych jak sprzątanie miasta, wywóz śmieci, remonty dróg i obiektów, pensje nauczycielskie i pomoc potrzebującym, imprezy kulturalne i sportowe aż do ważnych i wieloletnich inwestycji. Są wydatki z góry wymagane i określone, są też takie zadania, które się wybiera i od tego wyboru zależy życie i rozwój miasta. Finansowanie to nie tylko jego formalna poprawność, ale także jego celowość, a więc decyzja, co i jak będzie finansowane, na co będą pieniądze, a na co nie. I to także powinno być oceniane i rozliczane.

Przez kogo i jak często więc powinien być rozliczany prezydent? Przez wyborców podczas wyborów raz na 4 lata, którzy udzielają mu kredytu zaufania na całą kadencję (teoretycznie mogą go odwołać w trakcie kadencji poprzez referendum, ale praktycznie rzadko to wychodzi). Czy przez radnych raz do roku poprzez udzielenie mu absolutorium lub jakiejś formy votum zaufania? Czy wtedy ich miernikiem będzie obiektywizm i sprawy miasta, czy własne klubowe interesy i walki frakcyjne? Bo kryteria i zasady w żaden sposób nie są określone i nikt nie próbuje ich określać.

A jak nie ma zasad to pojawia się wolna amerykanka. Wszystko można powiedzieć i wszystko zarzucić, a o tym, kto wygrywa, decyduje nie racja, a układ sił. Można i trzeba zadać tu pytanie, czy ocena działania prezydenta, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, jest rzetelna i bezstronna? Czy nie jest to wybieranie z bardzo wielu zadań, które składają się na funkcjonowanie miasta, tylko takich, które służą udowodnieniu z góry przyjętego stanowiska i tego, kto do jakiej opcji należy i kto po czyjej jest stronie?

Rozliczanie prezydenta powinno się opierać na podstawie obiektywnej i bezstronnej oceny i całości działań, a nie tylko tych wybranych i wygodnych. Jeśli takiego obiektywizmu nie ma, a ocena podejmowana jest na zasadzie sympatii czy interesów własnych, wręcz wzajemnego zwalczania się, nie zaś współpracy i wspólnego dobra, to decyzje i ich skutki mogą się wszystkim odbić przysłowiową czkawką.
 

JN

DODAJ KOMENTARZ

KOMENTARZE