PUBLICYSTYKA

"Pies to nie rzecz!"

„Dwieście tabliczek z dramatycznym apelem „Posprzątaj po swoim pupilu” będzie pojawiać się sukcesywnie w jastrzębskim krajobrazie. „Część tabliczek zostało już ustawionych, kolejne są w trakcie montażu. Znajdziemy je w miejscach, gdzie mieszkańcy często spacerują z psami, takich jak Jar Południowy, jar przy ulicy Moniuszki, jar przy ulicy Turystycznej, park przy ulicy Żeromskiego, okolice placów zabaw i skwerów” – informuje jastrzębski magistrat.

Tak brzmiał początek naszego newsa, który spełnił rolę oryginalnego granatu wrzuconego do szamba. Zaczęły pojawiać się spekulacje niestrudzonych Czytelników. Dlaczego Straż Miejska nic nie robi w tej sprawie, dlaczego nie karze właścicieli czworonogów? A może, dociekał jeden z internautów, prawo nie przewiduje sankcji w podobnych przypadkach? Ktoś zauważył, że posiadacze dużych psów nie sprzątają po swoich pupilach, jeśli już, to ci, którzy zdecydowali się na yorka czy jamnika. A tak w ogóle, wtórował kolejny dyskutant, każdy jest kowalem swojego losu, miastu nic do tego, co mieszkańcy robią z produktem końcowym psiego metabolizmu. Jasne?

„Ja przyjąłem dość ostrą walkę z właścicielami psów. Oczywiście, z tymi chamskimi. Zwróciłem jednej pani uwagę, że należy posprzątać po swoim psie. Pani naskoczyła na mnie, żebym zajął się swoimi sprawami. Odpowiedziałem jej, że to jest moja sprawa. Wywiązała się kłótnia, a kobieta powiedziała w końcu, że jej kupy nie przeszkadzają. Mając w kieszeni reklamówkę, wziąłem kupę do ręki i kulturalnie wytarłem o kurtkę tej pani” – relacjonuje internauta.

Dosyć ekstremalny – trzeba przyznać – sposób edukowania właścicieli psów. Jednak, jak przekonuje „wredny sąsiad”, nad wyraz skuteczny. „Lekcja podziałała, bo już trzy razy widziałem, jak ta pani sprząta po swoim psie” – podkreśla z dumą. I dodaje, że na oku ma kolejnego sąsiada... Oczywiście, wpis internauty wzbudził falę emocjonalnych komentarzy – od szczerego i spontanicznego poklasku po niewyszukaną krytykę. My, oczywiście, dystansujemy się od takich metod, niemniej z dziennikarskiego obowiązku przypominamy, że wachlarz możliwości mieszkańców Jastrzębia-Zdroju jest wyjątkowo szeroki.

Tymczasem zostawmy „na boku” tę wojnę podjazdową, bo życie nie znosi próżni, a scenariusze, jakie pisze codzienność, potrafiłyby zaskoczyć najbardziej zatwardziałego realistę. Głos ma jeden z osiedlowych działaczy: „Do naszego Zarządu dociera coraz więcej sygnałów, że mieszkańcy trzymają psy na balkonach. Mało tego – niektórzy 'zapobiegliwi inaczej' lokatorzy wybudowali swoim milusińskim nawet budy. Taki pies jest zamykany na przestrzeni kilku metrów kwadratowych i czeka z utęsknieniem na powrót swojego pana. Nie muszę chyba dodawać, jakie niesie to za sobą skutki? Z jednej strony psi metabolizm i niewyobrażalny, szczególnie latem, smród na balkonie oraz przenikliwe wokalizy czworonogów. Z drugiej, męczarnia takiego biednego psiaka” – wyliczał jakiś czas temu.

Jedna z internautek, podpisująca się jako „Ł.”, z niedowierzaniem odnosi się do tych słów. „Coś niedobrego dzieje się z jastrzębianami. Zatruci czymś?! Szkoda tych piesków, bo to żywe istoty. Oddane i zdane na bezmyślnych właścicieli. A brak postawy obywatelskiej całej reszty – poraża!” – czytamy w komentarzu.

#REKLAMA#

I wreszcie trzecia odsłona tego „psiego dramatu”. „Około godziny 20.00 patrol Straży Miejskiej wspólnie z rakarzem podjął działania na ulicy Świerklańskiej, gdzie 4-letnie dziecko zostało ugryzione w palec u ręki. Bezpański pies został zabrany do schroniska dla zwierząt, gdzie poddano go obserwacji weterynaryjnej” – to tylko jedna z przykładowych interwencji Straży Miejskiej.

Ale na tym nie koniec działań na tym szczególnym froncie, bo kilka ulic dalej właściciel innego psa został ukarany mandatem karnym za – jak to ujęli strażnicy – „niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu swojego czworonoga”.

Gdzie w tym czasie byli właściciele obu psów? A może – jak sugerują niektórzy internauci – pies został sprowokowany przez dziecko? Co więc z rodzicami 4-latka? Jedno jest pewne: wspólnym mianownikiem dla tych wszystkich pytań jest mentalność właścicieli czworonogów. Tak, właśnie ona! Nie same psy czy koty. Nie wredni sąsiedzi, o których była już mowa. Nawet nie brak koszy na psie odchody lub wylegujące się (podobno) na maskach samochodów kocury.

Wojna podjazdowa, szczególny front, psi dramat... Wydaje się, że te słowa pojawiają się w artykule nieprzypadkowo. W sposób naturalny rodzi się pytanie o aktywność odpowiedzialnych służb w tej sprawie. Mogących pełnić funkcję arbitra w sporach między właścicielami czworonogów, ale także podmiotu egzekwującego konsekwentnie prawo. „Regulamin utrzymania porządku i czystości na terenie miasta Jastrzębie-Zdrój daje nam oręże w walce z nieprawidłowościami na tym polu. Dotyczy to zarówno przypadków pozostawienia psa samego w domu, jak i zmory jastrzębskich osiedli, czyli psich kup. Każdy z tych czynów wspomniany dokument określa mianem zabronionego” – informuje Andrzej Salamon, zastępca komendanta Straży Miejskiej.

Kto jest odpowiedzialny za poczynania naszych czworonogów? Czy przypadkiem adresatem tego pytania nie są ich właściciele? W końcu trudno wymagać od psa czy kota perfekcyjnej znajomości prawa. Najwyższy czas, aby potraktować te słowa z całym dobrodziejstwem inwentarza...

I jeszcze jeden cytat... „„Przypominamy, że za zachowanie psa zawsze odpowiada jego właściciel. Szkody, które czynią nasi pupile, wynikają z błędów popełnianych przez ludzi. Jeżeli jesteś właścicielem psa pamiętaj, że niewywiązywanie się z obowiązków grozi nie tylko sankcjami karnymi. Brak sprawowania właściwej kontroli nad czworonogiem może również doprowadzić do tragedii, dlatego apelujemy o wyobraźnię” – czytamy na stronie KMP w Jastrzębiu-Zdroju.

fot. pixabay

Damian Maj

DODAJ KOMENTARZ

KOMENTARZE