PUBLICYSTYKA

"Ty możesz być następny"

Czy w Jastrzębiu-Zdroju istnieje problem bezdomności? A jeśli tak, to w jakich rozmiarach i kim tak naprawdę są osoby bezdomne? Inną kwestią pozostaje, czy jest to po prostu styl życia i świadomy wybór takich osób, czy też może trzeba mówić w tym przypadku o "życiowych rozbitkach"? W końcu, czy jako lokalna społeczność akceptujemy takie wybory, czy też najzwyczajniej w świecie oszukujemy się, udając, że nie dostrzegamy problemu?

Każdy, kto chciałby odpowiedzieć na pytania, kim są osoby bezdomne i którędy wiedzie droga do bezdomności stanie przed nie lada wyzwaniem. Zdaniem specjalistów nie można wrzucać wszystkich bezdomnych do jednego worka. Z drugiej strony, pojawiają się tu pewne prawidłowości. „Przeciętny bezdomny to osoba po przejściach osobistych. Zazwyczaj w grę wchodzi utrata pracy, mieszkania, także rozpad małżeństwa. Niestety, w wielu przypadkach są to osoby uzależnione do alkoholu” – słyszymy w Ośrodku Pomocy Społecznej w Jastrzębiu-Zdroju.

Jednocześnie uznaje się za krzywdzące uogólnienie, że jest to świadomy wybór takich osób, dla których bezdomność stanowi po prostu styl życia. Na dowód przytaczamy historię pewnego górnika, który skorzystał z prawa do odprawy na swojej kopalni i rozpoczął działalność gospodarczą. Szybko jednak okazało się, że nie jest w stanie sprostać panującej na rynku konkurencji. To pociągnęło za sobą całą lawinę niepowodzeń, w konsekwencji doprowadziło do tego, że stał się osobą bezdomną.

Osobną grupę wśród bezdomnych stanowią osoby opuszczające zakłady karne i samotne kobiety z dziećmi. W pierwszym przypadku trzeba mówić głównie o trudnościach z przystosowaniem się takich ludzi do życia w społeczeństwie. W drugim zaś wszystko rozbija się o kłopoty lokalowe i to, że nie ma gdzie takich kobiet umieścić.

Są też oczywiście i tacy bezdomni, którzy dysponując stałym dochodem, na przykład w postaci zasiłku, wybierają życie bez zobowiązań i nocleg pod gołym niebem. Oni także omijają szerokim łukiem wszelkiego rodzaju schroniska, może z wyjątkiem okresu zimowego. Ale wtedy frekwencja w noclegowniach jest tradycyjnie bardzo wysoka.

I jeszcze kwestia mobilności bezdomnych. Okazuje się, że w przeważającej części są oni „lokalnymi patriotami". Nie prowadzą raczej koczowniczego trybu życia i nie przemierzają Polski wszerz i wzdłuż. Warto tu dodać, że miasto zobowiązane jest do opieki nad każdym bezdomnym zameldowanym w Jastrzębiu-Zdroju bez względu na jego aktualne miejsce pobytu.

„Dochodziła godzina 9-ta. Komary cięły niemiłosiernie. Można było odnieść wrażenie, że w znajdującym się w pobliżu ulicy Moszczenickiej 'namiocie' jeszcze 10 minut temu ktoś był. Wszędzie porozrzucane opakowania po żywności, brudna, pamiętająca chyba poprzednią epokę kołdra, nawet wałek do kręcenia włosów. W sumie przypomina to bardziej mongolską jurtę niż koczowisko bezdomnych” – relacjonował nasz reporter.

Jak czytamy w informacji Ośrodka Pomocy Społecznej, miejsca, w których możemy natknąć się na osoby bezdomne na terenie naszego miasta, to głównie altany działkowe, kanały ciepłownicze, tereny leśne, klatki schodowe, piwnice w blokach mieszkalnych i opuszczone budynki gospodarcze. Próba zweryfikowania tych informacji napotyka jednak na trudności. Nierzadko „wizje lokalne" we wskazanych przez jastrzębską Straż Miejską miejscach kończą się połowicznym sukcesem.

„W okresie jesienno-zimowym OPS we współpracy ze Strażą Miejską dokonuje objazdu tych miejsc. Pracownik socjalny informuje wówczas osoby bezdomne o możliwości uzyskania skierowania do schroniska dla osób bezdomnych oraz informuje klientów o innych formach pomocy” – czytamy dalej. Owi klienci, bo tak mówi się o podopiecznych opieki społecznej, poza schronieniem mogą liczyć także na świadczenia pieniężne w postaci zasiłku celowego i okresowego, ciepły posiłek, a także pracę socjalną, której celem jest „kształtowanie pozytywnych postaw wśród bezdomnych".

Zatem, czy bezdomność to tylko, jak chcieliby niektórzy, styl życia, czy też może, o czym przekonują inni, dowód na to, że w dzisiejszych realiach niemal każdy narażony jest na ryzyko stania się bezdomnym? Czy rzeczywiście granica, jaka dzieli nas od osób bez dachu nad głową, jest stała i nie do zakwestionowania? Być może słowa „jutro ty możesz być następny", to tylko bicie piany i sianie niepotrzebnej paniki? Nie ma jasnych odpowiedzi na te pytania. W zasadzie, ilu bezdomnych, tyle odpowiedzi, tyle historii o zmarnowanym życiu, tyle ścieżek wiodących na manowce.

Jednak życie nie znosi próżni. Kolejne „obozowiska” bezdomnych powstają jak grzyby po deszczu. Tej jesieni i zimy przybyło kilka kolejnych. Jest jeszcze druga strona tego medalu. Coraz więcej mężczyzn przyjeżdża do Jastrzębia-Zdroju, myśląc, że czeka ich tu świetlna przyszłość. Ale wyimaginowane Eldorado szybko pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Pojawia się desperacja, którą próbują utopić w najtańszym alkoholu. Stąd jest tylko krok do bezdomności.

Jakie płyną z tego wszystkiego wnioski?

fot. archiwum

Damian Maj

DODAJ KOMENTARZ

KOMENTARZE