PUBLICYSTYKA

Żeby tak przez cały mecz...

Nie udało się siatkarzom Jastrzębskiego Węgla sprawić niespodzianki i wygrać w kędzierzyńskiej "jaskini lwa". O ile podopieczni Marka Lebedewa potrafią radzić sobie z mocnymi ekipami z Bełchatowa czy Rzeszowa, o tyle mistrzowie Polski wciąż mają na naszych siatkarzy swoisty patent. Mimo porażki należy pochwalić zawodników Jastrzębskiego Węgla za heroiczną walkę w trzecim secie, przegranym w dramatycznych okolicznościach 31:33. Gdyby nasza gra tak wyglądała przez cały mecz, to naprawdę ten wynik mógłby wyglądać inaczej...

O dwóch pierwszych setach możemy powiedzieć tyle, że się odbyły. ZAKSA wbiła nasz zespół w parkiet kędzierzyńskiej hali. Nawet Salvador Oliva był cieniem samego siebie. W efekcie w drugiej partii Lebedew skorzystał z okazji i wpuścił na boisko m.in. Dardana Lushtaku i Jakuba Turskiego, wychowanka Akademii Talentów pochodzącego z pobliskich Zebrzydowic. Rezultaty 25:17 i 25:18 odzwierciedlały to, co działo się na parkiecie.

Sytuacja uległa zmianie dopiero w trzeciej odsłonie. Po dziesięciu minutach przerwy Jastrzębski z impetem ruszył do walki (2:0, 4:2), ale wkrótce w wyniku błędów własnych oraz znakomitej gry m.in. Sama Deroo (późniejszego MVP) obraz gry wrócił do "złej normy" z poprzednich setów. Nie mając już nic do stracenia w połowie partii nasi siatkarze zaczęli grać lepiej na zagrywce, czego dowodem było kilka mocnych serwów Olivy i as Grzegorza Kosoka. W końcówce było już 24:21 dla rywali...

I wtedy wreszcie zobaczyliśmy ten styl gry i tę waleczność, do jakiej podopieczni Marka Lebedewa zdążyli nas przyzwyczaić. Jastrzębski Węgiel jakimś cudem doprowadził do wyrównania, a potem oglądaliśmy morderczą walkę na przewagi i... analizy video. Wydaje się jednak, że kluczowym momentem był blok na rozkręcającym się Olivie, który pozwolił ekipie Andrei Gardiniego na odzyskanie kontroli nad wydarzeniami. Wprawdzie nasz zespół miał nawet piłkę setową, ale nie zdołał jej wykorzystać. Ostatecznie trzy punkty pozostały w Kędzierzynie, a kibice Jastrzębskiego Węgla do kolejnego starcia z ZAKSĄ będą "gryźli się" z myślami, czy drużyna z Opolszczyzny istotnie posiadła tajemną wiedzę na temat wygrywania z naszą drużyną, czy też podopieczni Lebedewa w pierwszych dwóch setach po prostu "nie odpalili".

Teraz przed Jastrzębskim Węglem kolejny wyjazd - w niedzielę o 14:45 czeka nas mecz z beniaminkiem z Zawiercia.

11 października 2017, Kędzierzyn-Koźle, 20:30
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:17, 25:18, 33:31)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Toniutti, Buszek, Wiśniewski, Bieniek, Torres, Deroo, Zatorski (L) - Jungiewicz.

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kosok, Quiroga, Kampa, Sobala, Oliva, Popiwczak (L) - De Rocco, Lushtaku, Ernastowicz, Turski.

 

mg

DODAJ KOMENTARZ

KOMENTARZE